Retro Maniak

  • wpisy
    9
  • komentarzy
    14
  • wyświetleń
    1611

O blogu

Nie wszystko co stare dla starych a to co nowe dla młodych.Warstwa kurzu jest prześcieradłem którym okrywają się skarby.

Wpisy w tym blogu

rart1976

Zuchwały klaun

Witam po krótkiej przerwie godowej! Moi drodzy, jeżeli ktoś uważa, że zuchwałemu klaunowi wystarczy "robienie bardzo dużej kasy" za zabawianie tanimi sztuczkami z balonem, to może się bardzo mylić. Ktoś kto uważa, że zawodowy klaun jest ograniczony do występów w cyrku i nie stać go na nic więcej, powinien zapoznać się z treścią dzisiejszego wpisu. Pewien francuski artysta posługujący się pseudonimem artystycznym "Coluche" udowodnił, że jednym żartem można zdestabilizować całe państwo. Zgłaszając swoją kandydaturę na stanowisko prezydenta w roku 1980 pokazał ówczesnym władzom i "poważnym kandydatom" do tegoż urzędu, że może im nieźle narobić koło tyłka, dokładnie tymi słowami zaadresował się do wyborców w swoim tekście elektoralnym. Uzyskując spore poparcie przedwyborcze, bo aż 16% zamierzał reprezentować tych których państwo ma w nosie, a jego hasłem wyborczym było " jedyny kandydat który nie ma powodu aby kłamać". Kandydatury artystów  do urzędów państwowych nie jest niczym niecodziennym, jednak w tym konkretnym przypadku losy kandydata przypominały raczej starcie wesołej myszy polnej z rozpędzonym wściekłym kombajnem. Jak wszyscy zapewne się domyślają, bezwzględny i zimny świat polityki nie toleruje odstępstw od schematów i ogólnie przyjętych reguł gry. Kandydatura  Michela Colucciego na stanowisko prezydenta Francji wywołała falę nienawiści względem jego osoby. Znienawidzony przez system, policję z której drwił, lubiany i doceniany przez publiczność komik, przekonał się do czego są zdolne polityczne wampiry, gdy ktoś stanie im na drodze do tętniącej świeżą krwią państwowej żyły. Presja polityczna, liczne groźby telefoniczne i listowne, próby zniesławienia, zabójstwo szefa sztabu (rzekomo nie mającego związku z wyborami)zmusiły artystę do wycofania swojej kandydatury. W związku z niedługo przypadającą 30 rocznicą niewyjaśnionej do końca śmierci Coluchea, postanowiłem przybliżyć Wam pewne aspekty tej wyjątkowej kandydatury, bo przecież mało jest ludzi którzy mają odwagę stawić czoła takim wyzwaniom. Zapraszam do kolejnego wpisu! 

    affiche_Coluche_2007_1.jpg

rart1976

Pierdzący gwiazdor

Witam moich wiernych czytelników! Wzdęty brzuch, scena, reflektory, sala pełna ludzi i na dodatek nie ma gdzie się schować. Tak mógłby wyglądać katastroficzny scenariusz randki z ukochaną,  po wcześniejszej wizycie w restauracji. Tymczasem bohater mojej opowieści niczym nie zaprząta sobie głowy, on właśnie zaczyna swój spektakl. Jeden porządny pierd i widownia zwija się ze śmiechu, na dodatek bijąc brawa. Hmm... ktoś mógłby pomyśleć;Ci ludzie kompletnie powariowali, przecież ten aktor bezczelnie pierdzi na scenie, a Wy mu za to bijecie brawa? Jestem świadkiem artystycznego zniesmaczenia, czy może ewolucji sztuki w trybie"Online"? Niestety, ani jedno ani drugie, to jedynie historyczna biesiada w Moulin Rouge, a szampan się leje strumieniem. Tak moi drodzy, ten spektakl już dawno się odbył, a widownia zapewne od lat spoczywa w grobach. Nic się nie zmieniło od początku ubiegłego stulecia, pierdzenie pozostaje tylko i wyłącznie efektem procesów przemiany materii zachodzących w naszych jelitach, jednak pewien człowiek zorientował się, że można to wykorzystać do tego aby wzbudzać pozytywne emocje. Cofając się w czasie do roku 1892 możemy natrafić na owego artystę; Josepha Pujola, znanego i uwielbianego w tamtych czasach showmana zwanego "Pétomane". Ja go nazwałem dla Was "Pierdzielec" żeby było bardziej po polsku. Mój ulubiony pierdzący artysta występował w Paryżu w popularnym teatrze Moulin Rouge, a jego rolą było rozśmieszanie "słodkim pierdzeniem". Dowodem na to, że musiało być nadzwyczaj słodkie jest fakt, iż pomiędzy zwykłą widownią trafiały się również "grube szyszki", mowa chociażby o królu belgijskim Leopoldzie II jak również o królu angielskim Edwardzie VII, kto by pomyślał? arystokracja z wyższej półki zachwyca się odgłosami z odbytu? Pierdzielec był zwyczajnym francuskim piekarzem, o bardzo dziwnych upodobaniach artystycznych. Na początku zadebiutował swym  spektaklem w roku 1887 w Marsylii, a następnie przenosząc się do Paryża trafił pod dach teatru Moulin Rouge, gdzie podbił serca Paryżan wykorzystując niecodzienny styl aktorski. Kolejny dowód na to, że do sukcesu wiele nie trzeba, a talent można odnaleźć chociażby w publicznej toalecie. Dajmy upust naszej wyobraźni, zapraszam wszystkich do grochówki! Pozdrawiam was!

Pet.jpg

rart1976

Podrabiana Marilyn Monroe

Witam wszystkich czytelników! Rok 1953, amerykańska sex ikona Marilyn Monroe na okładce pierwszego magazynu dla panów. Tego jeszcze nie grano, pierwsze wydanie Playboya na pólkach,  jak zareagują czytelnicy? Takie właśnie pytanie zadawał sobie Hugh Hefner twórca i założyciel najsłynniejszego czasopisma erotycznego na świecie tuż przed planowanym wydaniem pierwszego nakładu. Pierwsze wydanie z oryginalną rozkładówką tylko dla amatorów kobiecych wdzięków.  Pierwszy magazyn dla dorosłych mógł ujrzeć światło dzienne w nakładzie 54 000 egzemplarzy za jedyne 50 centów ze sztukę (głównie dzięki wsparciu finansowym matki Hefnera). Warto wspomnieć, że pierwsze wydanie jako jedyne nie było opatrzone imieniem twórcy Playboya. Marilyn Monroe nigdy nie pozowała dla Playboya, zdjęcia z nagiej sesji zdjęciowej zostały kupione przez Hefnera za 500 dolarów od Toma Kelleya hollywoodzkiego fotografa, który fotografował niedoszłą gwiazdę filmową w roku 1948 . Aktorka nigdy nie szczyciła się faktem, iż sytuacja finansowa zmusiła ją do pozowania nago do kalendarza "Golden dreams". Fakt zaistnienia zdjęć Marylin w magazynie Playboy wywołał skandal. Plotki wokół prawdopodobnego udziału uznanej aktorki hollywoodzkiej w produkcjach porno, nadszarpnęły reputację gwiazdy. Zdjęcia z rzekomo wyprodukowanego filmu X z jej udziałem pojawiały się w magazynach erotycznych wydawanych w tamtym czasie. W roku 1982 Playboy udzielił oficjalnego oświadczenia w tej sprawie, otóż aktorką, która w rzeczywistości wystąpiła w owym filmie pornograficznym, była Arlene Hunter, Playmate z roku 1954. Jej mylące podobieństwo do Marylin sprawiało, że można było uwierzyć że to właśnie ona w nim występuje.

marylin.jpgmarylin.jpgmarylin.jpgmarylin.jpgmarylin.jpg

Niezłe " Ciacho" prawda? Zapraszam do kolejnego wpisu!

rart1976

Napój narkomana

Witam wszystkich zainteresowanych!

Wiem, wiem, nie każdy potrafi się rozstać ze swoim ulubionym eliksirem alkoholowym choćby na chwilę, przecież to "wzmacnia" i na dodatek "nie ma robali". Problem alkoholowy jest dobrze wszystkim znany, boryka się z nim wielu ludzi w różnym wieku i w różnych środowiskach. Jednak dziś, zastanawiam się nad możliwością zastosowania czegoś jeszcze bardziej uzależniającego od etanolu. Z pewnością doskonałe właściwości psychodeliczne wykazał by olejek eteryczny uzyskany w procesie destylacji mocno uzależniających " Retro ochłapów ", które chętnie bym  Wam wygrzebał z internetowego śmietnika. Jednak to nie za jego pośrednictwem zamierzam zdobyć Wasze zainteresowanie. Obecność środków odurzających w napojach gazowanych z pewnością zadowoliła by pewną grupę miłośników dobrej zabawy,  mogła by pomóc w  tworzeniu nowych nurtów ideologicznych, kolejne pokolenie "dzieci kwiatów " w wydaniu na 2016 rok; smartfon w kieszeni, słuchawki na uszach, każdy tańczy coś innego. Taka wizja sprawia, że jeżą mi się włosy na głowie,  jednak to co wydaje się mało prawdopodobne, tak naprawdę jest już częścią naszej historii. W roku 1885 pewien amerykański farmaceuta, narkoman John Pemberton opatentował napój alkoholowy z dodatkiem kokainy, nadając mu nazwę" French Wine Coca" wzorując się na innym znanym projekcie francuskiego badacza Angelo Marianiego wynalazcy innego specyfiku noszącego nazwę "Vin tonique Mariani". Specyfik Pemberona w swojej pierwotnej kompozycji był mieszanką kilku substancji pozyskanych z roślin, zaprawionych niemałą ilością alkoholu.  

       coca cola.jpg

Głównym składnikiem było oczywiście wino francuskie, następnie wyciąg z orzechów  Koli oraz Damiany oraz kokaina. Niestety, rzekomy cudowny środek "przywracający świetność organom rozrodczym" nie nacieszył się długim sukcesem komercyjnym ze względu na czasowe wprowadzenie prohibicji w Atlancie, miejscu narodzin magicznej mikstury. Zanim jednak do tego doszło, seria protestów związanych ze sprzedażą specyfiku wstrząsnęła niezbyt dobrze rozwiniętą wytwórnią, otóż spożycie tegoż alkoholu miało według burżuazji;  faworyzować gwałty  na białych kobietach, a sprawcami tychże gwałtów mieli być oczywiście czarnoskórzy amerykanie. Zakaz sprzedaży alkoholu przyczynił się do zastąpienia wina będącego głównym składnikiem - wodą i  syropem bezalkoholowym o tajemniczej kompozycji. Od tej pory produkt będzie nosił nazwę Coca-cola . Receptura najsłynniejszego napoju gazowanego na świecie ulegała znaczącym modyfikacjom, wynikającym ze zmian  w guście konsumentów, którzy na początku lat 80 preferowali smak Pepsi-Coli. Frustracja kierownictwa doprowadziła do powrotu do pierwotnej receptury, ratując w ten sposób słabnącą sprzedaż specyfiku. Obecnie skład chemiczny Coca-Coli jest dobrze wszystkim znany. Ulubiony napój grubasów zawiera głównie wodę, pozyskiwaną za prawie "gratis" od władz meksykańskich, powodując głównie szkody tubylcom z okolic San Cristobal, w Chiaps w Meksyku, dodatkowo w skład wchodzi mnóstwo "zdrowego" cukru( aż 10 łyżeczek na puszkę), karmel, kwas fosforowy, kofeina, aromaty. Pozyskując dziennie 750000 litrów dziennie powoduje braki w dostawie wody bieżącej w niektórych miejscowościach w Meksyku , spadek ilości wód powierzchniowych( do produkcji 1 litra Coca-Coli używa się 2,5 litra wody ), dodatkowo powoduje otyłość wśród  meksykanów (prawie 100% ma nadwagę). W Ameryce Południowej sprzedaje się taniej Coca-Colę od wody butelkowanej, ciekawe prawda? Zapraszam wszystkich  do kolejnego wpisu!

rart1976

120 letnia aktorka porno!

Witam moich wiernych czytelników ! Niczym nie zachęcający do obejrzenia film pornograficzny, marnotrawstwo środków finansowych, zgorszenie, z tym jedynie mógłby się kojarzyć tytuł dzisiejszego wpisu. Nie chodzi tu jednak o prawdziwą aktorkę"kina akcji", lecz o postać fikcyjną, wyrwaną z dziejów światowej kinematografii. Otóż zakładając, iż pierwsze filmy pornograficzne powstawały pod koniec 20 wieku, o czym zapewne każdy nie wie, protoplastami naciąganych i sztucznie zachowujących się aktorek porno były najzwyczajniej w świecie prostytutki, których w owych czasach nie brakowało. Paryż jako stolica światowej prostytucji i domów uciechy dawał duże możliwości, co dwudziesta paryżanka prostytuowała się(obecnie co setna) Francja nie bez powodu zdominowała na początku istnienia branży porno wszystkie powstające produkcje tego gatunku na świecie. W owych czasach obnażanie swoich wdzięków nie należało do obyczajów powszechnie przyjętych. Widać to było chociażby na europejskich plażach gdzie skąpe stroje plażowe nie były częścią krajobrazu. Europa w owych czasach jeszcze nie dorosła do odkrywania kobiecych wdzięków w miejscach publicznych. Uprawianie seksu wybiegającego poza standardy ściśle związane z uwarunkowaniem anatomii człowieka nie było mile widziane np w środowiskach ówczesnej burżuazji. W dzisiejszych czasach odkrywanie granic możliwości ludzkiego ciała pozwoliło na olbrzymi progres biznesu erotycznego, wciąż mocno utrzymuje on swoja pozycje oraz gromadzi potężne zyski. Jednakże dzisiaj nie zamierzam wam pisać o perwersjach branży pornograficznej ani o perypetiach emerytowanej gwiazdy porno, lecz o kawałku historii zapomnianej kinematografii, oczywiście w wydaniu retro. Wraz z powstaniem pierwszych projektorów filmowych około 1900 roku w głowach niektórych ludzi od razu zrodził się pomysł uwiecznienia scen reprodukcji gatunku ludzkiego. I tak, podążając tym śladem, jeszcze przed szeroko upowszechnioną projekcją filmową, powstawały krótkie filmy erotyczne wyświetlane najczęściej na potrzeby domów publicznych, filmy krótkometrażowe okazujące sceny niemal niczym nie odbiegające od trendów ostatnich lat. Wspólna cechą porno w stylu retro i ultranowoczesnych produkcji z 2016 roku to oczywiście standardowo banalne sytuacje, powalające prostotą dialogi, niekomercyjny styl aktorski. Tematyka filmów retro dotyczyła często"delikatnej" sfery życia społecznego, dążyła do nadszarpnięcia wizerunku kościelnego, życia służb zdrowia, zakonników itp. Ogólnie panujące przekonanie o tym, że przemysł porno jest wymysłem producentów z przełomu wieku sprawia, że nie sięga się głębiej w otchłań mijającego czasu. W roku 2002 realizator filmowy Michel Reilhac zrealizował film będący montażem dwunastu filmów erotycznych krótkometrażowych pod tytułem "Polissons et Galipettes" w którym zawarty jest częściowy dorobek producentów filmowych z początku XX wieku, dotyczących oczywiście "sztuki kochania" (tylko dla pasjonatów) Pozdrawiam was wszystkich i miłego oglądania!

WWW.FRCINEMA.BIZ

Polissons-et-galipettes.jpg.01206fda3a35

                       

rart1976

Witam wszystkich czytelników! Dzisiejszym wpisem chciałbym "uhonorować" dorobek życiowy Charliego Chaplina znanego wszystkim aktora, ikony kina niemego i nie tylko.Tak wiec jak na artystę filmowego przystało, jego dorobkiem  artystycznym była głownie doskonała gra aktorska, lecz również liczne seksafery grające na nerwach ówczesnych władz, skłonnych doprowadzić do zniszczenia kariery znanego komika. To czego na pewno się nie da o Chaplinie powiedzieć to tego, że był głupi, mimo to, ciągle w jego życiu pojawiały się problemy związane z pochopnie zawieranymi związkami z dużo młodszymi partnerkami. Myślę, że nawet  uznany polski artysta Roman Polański mógłby mu pozazdrościć niektórych osiągów, choćby z tego względu iż niektóre kończyły się naturalnie "wpadką" następnie małżeństwem a dopiero na koniec w sądzie. Mimo skandali wokół swojej osoby Chaplin  był aktorem lepiej opłacanym w owych czasach w Ameryce lecz nie posiadającym (do końca swej kariery w USA) obywatelstwa amerykańskiego. Konserwatywnym władzom USA nie podobały się jego związki z nieletnimi i w celu uprzykrzenia "udanego pożycia seksualnego aktora" sam szef FBI J Edgar Hoover zapragnął podlać przysłowiowej "oliwy do ognia"wytaczając Chaplinowi proces o wywoź nieletniej poza granice stanowe w celu eksploatowania jej "dóbr naturalnych"W  niedługim czasie ofiara Chaplina wytacza mu proces o uznanie ojcostwa. Mocno przejęty 54 letni Chaplin 3 tygodnie po wytoczeniu mu owegoż procesu upublicznia swój związek z 18 letnia podopieczna która od tego czasu będzie mu towarzyszyć jako małżonka do końca jego dni w 1977 roku i  wyda mu na świat ośmioro dzieci. Proces przekazywania informacji genetycznych poprzez współżycie osobników odmiennej płci pozwolił Chaplinowi dobić do grupy najbardziej potomnych aktorów w dziejach, bo aż dziesięciorga  uznanych biologicznych dzieci i jedenastego "promocyjnego" dziecka do którego Chaplin nie przyznawał się. Proces w tej sprawie zadecydował o ojcostwie jak również o alimentach na jego niekorzyść. Od czasu kiedy poznałem nieczystą przeszłość aktora  jestem w stanie uwierzyć , że nigdy nie należy mówić nigdy, bo nie wiadomo jaki scenariusz nam życie napisze. Życie nie jest fikcją filmową, nie można powtórzyć nieudanej sekwencji, ani wysłać "dublera" by dał się spoliczkować za nasze blędy.Wszyscy możemy być Chapliami we własnym kinie, a kino przyciąga krytyków i bardzo rzadko otrzymuje się "Oscary"Pozdrawiam Was wszystkich i do kolejnego wpisu!

rart1976

Nie tylko dla wampirow!

Witam wszystkich czytelników !  Większość kierowców korzystających z belgijskich dróg, zapewne nie zdaje sobie sprawy z faktu, iż do niedawna pewne ustawy w Belgii dotyczyły wyłącznie wybranej grupy kierowców. Analizując je doszedłem do wniosku, że jedynymi użytkownikami aut podlegających pod tę kategorię prawną są WAMPIRY! Jak zatem sprawdzić, że właśnie za kierownicą bliżej nieokreślonego auta znajduje się wampir a nie zwykły śmiertelnik? Na pewno, rzucanie czosnkiem w szybę na nic by się zdało, pochopne użycie srebrnego krzyża w bliskim kontakcie, może niestety zaszkodzić urodzie. Zatem, jedynym w miarę rozsądnym i sprawdzonym rozwiązaniem jest traktowanie woda święconą, oczywiście w przypadku otwartej szyby. Działanie wody święconej każdy dobrze zna, jeden zamach pędzlem i delikwent gotuje się na asfalcie jak kiełbasa wrzucona do ogniska,zapach nie do zniesienia! W związku z tego typu działaniami wskazana jest maska ochronna i rękawice,bo przecież po dobrze wykonanej "robocie" należy sprzątnąć po sobie.Moi drodzy, ku mojemu zdziwieniu potencjalny belgijski wampir w swoim samochodzie, nie rożni się od każdej innej osoby  napotkanej na ulicy. Przyznaje również, że kiedy patrzę w lustro dostrzegam pewne cechy wampirze i dlatego po dzisiejszym wpisie, do kąpieli wrzucam dla pewności ;srebrny łańcuszek, jak również zamierzam wypić szklankę mleka z miodem i czosnkiem. Nawet jeżeli to nie ma najmniejszego sensu, mimo wszystko tak zrobię! Tak na poważnie, cala ta historia " wyssana jest z palca " chodziło mi jedynie o to, aby nawiązać do przepisu obowiązującego do roku 2013, dotyczącego użytkowania  samochodów zabytkowych tzw"Oldtimerow"czyli samochodów powyżej 25 lat(obecnie 30 lat). Otóż, przepis ten pozwalał na poruszanie się takowym samochodem(wyposażonym w tablice "O ")jedynie przed wschodem i po zachodzie słońca ,ciekawe prawda? Żaden przepis nie ogranicza obecnie użytkowania samochodu zabytkowego. Auta te podlegają od stycznia 2016 normalnemu opodatkowaniu. Koniec jazdy 25 letnim Ferrari za niecałe 70 Euro rocznie OD DZIŚ KONIE MECHANICZNE WAS UJEŻDŻAJĄ ! Mieszkańcy prestiżowych belgijskich dzielnic zapewne rzucają lotkami w podobizny ministrów, przeszukując nerwowo rubryki "samochód na sprzedaż", obgryzając paznokcie zrywają umowy ze swoimi Titres-Services bo w końcu oszczędzać trzeba! Pozdrawiam Was wszystkich i zapraszam do kolejnego wpisu!

DSC_0616.JPG

rart1976

Nemo? Jaki Nemo? Ta ryba?

Witam wszystkich czytelników! Dzisiejszym wpisem pragnął bym zapoznać was z jednym z najbardziej utalentowanych twórców komiksu i pionierem pierwszych filmów animowanych jakim był  Winsor McCay, amerykański rysownik urodzony w 1869 roku w  Spring Lake w USA. Jak wskazuje tytuł mojego wpisu, większości z nas "Nemo" kojarzy się z animowana postacią(głównym bohaterem)kreskówki pod tym samym tytułem, będącej dziełem studia animacji Pixar oraz znanej wytwórni filmowej Walt Disney Pictures. Niestety moi drodzy, w tym przypadku chodzi o postać ze świata animacji sprzed ponad 100 lat, stworzoną przez wybitnego amerykańskiego rysownika, który do dziś inspiruje wielu artystów. Swój talent w pełni zaprezentował na łamach tygodnika New York Herald do roku 1905 do 1911 oraz New York American do roku 1914. Główną postacią kreskówki jest mały chłopiec Nemo, któremu śnią się dziwne rzeczy.Co noc przenosi się do królestwa snu zwanego "Slumberland" gdzie spotyka go wiele niespodzianek. W każdym śnie dąży do tego żeby poznać córkę władcy "królestwa snu"jednak na jego drodze staje wiele przeszkód. Każdy sen kończy się w ten sam sposób,upadkiem z wysokości lub nagłym wybudzeniem ze snu przez opiekuna. McCay w sposób mistrzowski przedstawia każda sytuacje, nadając obrazom głębię, nie zapomina o najdrobniejszych szczegółach. Każdej historii Nemo towarzyszy modny w tym okresie wystrój Art nouveau(o którym jeszcze będzie wpis)jak również kolor, bardzo rzadki w tym okresie w publikacjach prasowych. Pozwoliłem sobie zamieścić kilka przykładowych prac twórcy, w tym fotki oryginalnych stron z  New York Herald z 1905 roku z mojej prywatnej kolekcji, zdobytej na jednym z brukselskich targów staroci za przysłowiowe "grosze". Mam nadzieje ze zamieszczone informacje w dzisiejszym wpisie zainspirują was do głębszego zapoznania się z twórczością McCaya. Zapraszam również do ponownego odwiedzenia mojego Bloga!

little_nemo_moon.jpg

nemo slonie.jpg

nemo2.jpg

nemo 1.jpg

nemo indyk.jpeg

DSC_0595.JPG

DSC_0603.JPG

nemo3.jpg

DSC_0606.JPG

DSC_0591.JPG

DSC_0590.JPG

rart1976

Moi Drodzy Czytelnicy! Z pewnością nie jestem jedyna osoba na Ziemi, która jako dziecko pragnął chociaż na chwile wcielić się w role bohatera filmowego odnajdującego skarby w tajemniczej puszczy, gdzieś na końcu świata.Jeszcze jako nastolatek,skazony twórczością Spielberga interesowałem się tym co ukryte na strychu, niejednokrotnie z  nadzieja że uda mi się coś tam odnaleźć wyjątkowego.Postanowiłem założyć Bloga dla tych wszystkich którzy kochają stare rzeczy, lubią odkrywać i z sentymentem patrzą na to co wykonali prawdziwi rzemieślnicy.Chciałbym zapewnić Was, że każdy z Nas może stać się bez problemu poszukiwaczem skarbów.W tak wyjątkowym kraju pełnym paradoksów jakim jest Belgia , oprócz wyjątkowego piwa i czekolady odnaleźć można liczne targi staroci na których można znaleźć dosłownie wszystko ,nie sposób nie trafić na coś wyjątkowego. To właśnie o tym gdzie lub co ciekawego dzieje się w tym mieście zamierzam Wam pisać. Zapraszam do kolejnego wpisu!